Winisz cały świat, za swoje pasmo niepowodzeń Nie widzisz wad widzisz to że ktoś Ci nie pomoże Czy ty pomogłeś? Egoisto stań przed lustrem Spójrz dobrze, twoje spojrzenie jest puste Nie dajemy nic, chcemy tylko brać My żyjemy by, zdobyć szybko blask Przegrywamy już na samym starcie chociaż pozornie wygrani Mamy parcie, zostaliśmy na wojnie sami Ci co pokornie wytrwali Ci co widzieli sens Oni w kanonie zostali oni zdobyli cel .
sobota, 18 kwietnia 2015
czwartek, 9 kwietnia 2015
Fazabear Nightmare
...Nie odpowiadamy za...uszkodzenia CIAŁA !* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Pewnie takie gadanie...
Nie wierzę...
Ale w Sumie...
Jakaś Praca Musi Być.
-Czyli mówisz że nazywasz się Scott ?
- Tak
- I chcesz tu pracować ?
- Tak ... Czy coś się stało?...
Fryderic Fazabear właściciel pizzerii przyjrzał mu się uważnie...
- Spoko. Przydzielę ci jednego z najlepszych pracowników... będzie ci radził co do stróżowania.
Wtedy do gabinetu wszedł człowiek w mundurze służbowym.
- Witaj Fred. - przywitał się. Miał pęknięty kącik ust i to dość mocno.
- Co Jest Mike ?- Spytał szef.
- Foxy... Wariuje ... - syknął prawdopodobnie z bólu.
- To go wyłącz proste.
Mike nic nie odpowiedział. Wpatrywał się w Scotta przeraźliwie . Po dłuższej chwili, która zdawała się niesamowicie długa odpowiedział.
Mike nic nie odpowiedział. Wpatrywał się w Scotta przeraźliwie . Po dłuższej chwili, która zdawała się niesamowicie długa odpowiedział.
- Już to zrobiłem - uśmiechnął się przy tych słowach.
Wychodząc zwrócił się do Scotta .
-Powodzenie Nocy Pierwszej.
czwartek, 2 kwietnia 2015
Wstęp w Umysł (intro)
- Nie pozbędziesz się mnie łatwo... w sumie to nigdy się mnie nie pozbędziesz jesteś mną a ja jestem tobą LOGIKA .
- Son łaskawie ZAMKNIJ SIĘ !
- Nie mam takiego zamiaru.
- Jeszcze wujek cię usłyszy...
- Głąbie! Nikt poza TOBĄ nie ma prawa mnie usłyszeć. Nazywaj to jak chcesz Schiza, głosy w głowie, altereggo i tak dalej...
- Ale ja ciebie słyszę- przerwał mu i otworzył oczy. Znowu ten sam pokój, ten sam sufit ,ta sama pustka w sercu... nie ma do kogo się odezwać...
-Masz mnie...
-Kurde ! Ucisz się !
- Bez uniesień proszę... akurat chciałem coś zrobić...
- Co takiego ?
- ,,Sto lat Sto lat..."
-O nie ! Nie ! Kłamiesz!- zerwał się z łóżka i doskoczył do laptopa.
Szesnasty czerwca , tego dnia Lux nienawidził najbardziej. Jego urodziny.
Kopnął z impetem w komodę i rozejrzał się .
Ściany pokrywała niebieska tapeta, podłoga wyłożona była panelami koloru kasztanowego a tablica korkowa zawalona była różnymi rysunkami i plakatami.
Włożył pospiesznie koszulkę i spodnie, zbiegł na dół.
Przygotował śniadanie złożone z płatków z mlekiem i siedząc sam w ciszy rozmyślał czy może być gorzej.
-Może,może...
- Czy nie możesz sobie darować przeglądania mojego umysłu?
- To takie fajne
Lux spojrzał za okno. Padał Deszcz.
Kolejny poniżający dzień i brak chęci do życia nadciąga...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
